Dziś jest Sobota, 23 września 2017
św. Pio z Pietrelciny, pr. wspomn. obow.
Czytania:
1 Tm 6, 13-16; Łk 8, 4-15
Gazeta parafialna

Historia

"Oxfordzki Plato". O Johnie Henrym Newmanie

Przemysław Matusik

Niełatwy był dla Kościoła wiek XIX, wiek politycznych burz i społecznej przemiany, wiek ofensywy nowej, zmieniającej oblicze świata cywilizacji i ekspansywnych ideologii, zapatrzonych w postęp i chcących realizować swe projekty lepszego świata na gruzach wszystkich dawnych wiar, przekonań i obyczajów. Przez długie lata usiłowano opisać Kościół w wieku XIX jako starą siłę, która przegrywa starcie z tym co nowe, która nie radząc sobie z problemami nowoczesności stopniowo cofa się pod naporem poszerzającego swe granice zlaicyzowanego świata. Dziś coraz lepiej uświadamiamy sobie fakt, jak bardzo zideologizowany i nieprawdziwy był ten obraz. Bo przecież owa wielka przemiana zeszłego stulecia dotyczyła także i Kościoła, szukającego nowych dróg, zmieniającego się, odkrywającego nowe obszary swej aktywności, Kościoła prężnego, potrafiącego porwać swym ewangelicznym żarem i prawdą Chrystusowej nauki. Jedną z postaci, które są tego świadectwem jest John Henry Newman, konwertyta z anglikanizmu, wybitny filozof i teolog, jedna z najprężniejszych umysłowości tamtej doby, a do tego - filipin, przez 42 lata superior oratorium w Birmingham.

Newman urodził się w 1801 roku w rodzinie anglikańskiej o typowym dla religijności XVIII wieku dość chłodnym podejściu do spraw wiary. W tym otoczeniu młody John Henry wzrastał bez głębszych religijnych wzlotów, aż w wieku 16 lat wpływ pewnego kaznodziei i zalecanych przezeń lektur zadecydował o prawdziwym przejęciu się wyznawaną dotąd dość formalnie wiarą. W 1817 roku młody John Henry rozpoczął na uniwersytecie w Oxfordzie studia języków klasycznych, literatury, matematyki i prawa. Jego pogłębiające się zainteresowanie religią spowodowało, że w 1821 roku zaczął studiować teologię anglikańską. Studia te zaowocowały przyjęciem w roku 1824 święceń kapłańskich w kościele anglikańskim i rozpoczęcie aktywnej działalności duszpasterskiej. Jednocześnie Newman piął się szybko po szczeblach kariery uniwersyteckiej zyskując przydomek "Platona z Oxfordu". Lata te były dlań okresem gorączkowych poszukiwań, znamiennych zresztą dla jego pokolenia. Duch romantyzmu przyniósł bowiem nadwątlenie oświeceniowych schematów, otworzył się na tajemnicę, ponownie zaczął zadawać metafizyczne pytania. Romantycznemu pokoleniu młodych anglikanów przestaje wystarczać chłodny racjonalizm dominujący w ich Kościele. Newman pisał po latach, iż gdy zaczął czytać dzieła Ojców Kościoła uderzył go pełen entuzjazmu i głębokiej wiary ton ich wypowiedzi, kontrastujący z letniością postaw jego współczesnych. Do tego dochodził problem wewnętrznego podziału w Kościele anglikańskim, który od zarania swych dziejów w XVI wieku, aż po dzień dzisiejszy, stara się harmonizować dwa współwystępujące stale tendencję, jedną bardziej nawiązującą do protestantyzmu, drugą - kontynuującą wiele tradycji katolickich. To rodziło w młodym Newmanie pytanie: czym właściwie jest Kościół? Odpowiedzi na nie szukać zaczyna w głębokim studium Ojców Kościoła, prowadzonym w latach 1828-1833. Efektem tego jest rozprawa o herezji ariańskiej czwartego wieku "The Arians of the fourth century", dzięki której zdobył on renomę głębokiego znawcy problematyki pierwszych wieków chrześcijaństwa w skali europejskiej. Studia nad Ojcami Kościoła doprowadziły Newmana do stwierdzenia, iż pełnię doskonałości chrześcijańskiej można osiągnąć tylko wskutek uczestnictwa w Kościele rozumianym jako wspólnota sakramentalna - Mistyczne Ciało Chrystusa. Dla Newmana ideałem był Kościół z czasów pierwszych soborów, skąd płynął następny wniosek: zbawić się można tylko w ramach tej społeczności eklezjalnej, która jest nieprzerwaną kontynuacją Kościoła pierwszych wieków.

W tym czasie Kościół katolicki nie był dla Newmana taką wspólnotą. Podzielał on bowiem szereg antykatolickich przesądów właściwych jego środowisku kościelnemu. I tak np. kilka lat później wielkim zdziwieniem napełniła go lektura drukowanych w Rzymie popularnych modlitewników, nie znalazł w nich bowiem żadnych zabobonnych treści, jakich się spodziewał. Na przełamanie takich stereotypów przyjść miał jeszcze czas, tymczasem w latach trzydziestych Newman stał się jednym z liderów tzw. ruchu oxfordzkiego, zmierzającego do nadania anglikanizmowi jak najbardziej katolickiego charakteru, a ograniczenia wpływów nurtu protestanckiego. Po oczyszczeniu z przeciwnych tradycji pierwszych wieków naleciałości protestanckich to właśnie Kościół anglikański miał stanowić pełną, wolną od "średniowiecznych zniekształceń" występujących w Kościele rzymskim, formę chrześcijańskiego Corpus Christi.

Poglądy Newmana nie spotkały się z przychylnym przyjęciem ze strony jego Kościoła. Z kolei on sam z przykrością stwierdzał, iż negatywny - z jego punktu widzenia - proces utrwalania protestanckich tendencji w jego wspólnocie eklezjalnej nie tylko nie słabnie, lecz wręcz się pogłębia. W roku 1843 przychodzi czas na dalszy krok: Newman oświadcza, że Kościół anglikański pozostaje w stanie odszczepieństwa, a to Kościół rzymski, wcześniej uważany za dzieło antychrysta, jest prawdziwą realizacją Bożego depozytu. Był to poważny krok. W jego konsekwencji złożył wszystkie godności uniwersyteckie i kościelne, w istocie zakwestionował doskonale rozwijającą się karierę naukową i duszpasterską, a także stracił sporą liczbę przyjaciół. Na dwa lata usunął się do samotni w Littlemore. 8 października 1845 roku przywołał katolickiego księdza. Jak ten wspominał, "...wszedł Newman do pokoju, rzucił mi się do stóp, poprosił o błogosławieństwo i wysłuchanie jego spowiedzi oraz o przyjęcie do Kościoła katolickiego".

Dla anglikanów był to niesłychany wstrząs, wstrząs tym bardziej silny, że do 1850 r. przykład "oxfordzkiego Platona" pociągnął kilkuset anglikańskich duchownych i wysoko utytułowanych świeckich do przyjęcia katolicyzmu. W roku 1846 Newman udał się do Rzymu, gdzie po dwóch latach przygotowania przyjął w 1847 święcenia kapłańskie. Znamienne, że wybór jego kapłańskiej drogi związany był ze wspólnota filipińską, której został członkiem: w roku 1848 założył w Birmingham oratorium, do którego wstępowali przede wszystkim kapłani - konwertyci i na którego czele stał do swej śmierci. Birminghamscy oratorianie zajęli się przede wszystkim duszpasterstwem wśród napływających do tego ośrodka przemysłowego z Irlandii katolickich robotników. Sam ks. Newman już w 1850 udał się do Dublina, by z polecenia papieża zorganizować tam katolicki uniwersytet, którego rektorem pozostawał do 1858 roku. Prócz tego nie zaniedbywał i innych form działalności, był bowiem człowiekiem niesłychanie czynnym. Skądinąd w Kościele nie miał on łatwego życia. Wielu nie odpowiadała śmiałość jego poglądów, jego organizacyjne projekty nie zawsze spotykały się ze zrozumieniem. Z kolei odważnie włączając się w obronę katolicyzmu w pełnej antykatolickich uprzedzeń Anglii, naraził się wielu wpływowym środowiskom. Obronie i wyjaśnieniu swego stanowiska poświęcił wydaną w 1864 roku autobiografię pt. "Apologia pro vita sua", która rychło stała się w Anglii prawdziwym bestsellerem. To dzieło zapoczątkowało nowy okres niezwykłej aktywności pisarskiej Newmana, której największym przejawem była wydana w 1870 r. "Gramatyka przyzwolenia" - "Grammar of Assent". To głównie o tym dziele pisał w 1910 r. Stanisław Brzozowski w swym dramatycznym "Dzienniku": "Newman uważał Kościół za sumę życia ludzkości, z niego brało źródło wszystko, co jest życiem, wszystko, co jest człowiekiem. Kościół był jego definicją człowieka, gdyż tylko fakt Kościoła odpowiadał mu na pytanie: czem jest człowiek we wszechświecie, jak możliwem jest coś takiego, jak życie ludzkie". I dalej: "Nie sądzę, aby Plato przedtem był dostępny dla mnie, nie sądzę, aby dostępne dla mnie były ciche, głębokie oceaniczne i międzygwiezdne regiony poezji. Wszystko zawdzięczam Newmanowi".

Wielu było takich, którzy za Borzozowskim - i przed nim - powiedzieliby, iż wszystko zawdzięczają Newmanowi. Ci współcześni z radością przyjęli fakt, iż w 1879 roku papież Leon XIII zaszczycił go kapeluszem kardynalskim, mówiąc o nim "il mio cardinale" - "mój kardynał". Jak pisze Przemysław Mroczkowski, "Anglicy jako ogół pozostali antypapiescy, ale wydaje się, że w jakiś paradoksalny sposób odczuwali dumę z papieskiego wyróżnienia ich rodaka". Newman, który wybrał na hasło herbowe sentencję "Cor ad cor loquitur" - :"Serce przemawia do serca", wyjednał u papieża zgodę na pozostanie w swym "ukochanym oratorium" w Birmingham. Tam też zmarł 11 sierpnia 1890 roku, żegnany przez filipińską wspólnotę, przez Kościół Anglii, przez cały Kościół powszechny, a nade wszystko przez czytelników i miłośników jego dzieł wśród chrześcijan na całym świecie. Dziś, nadal studiując pozostające nadal Źródłem wielorakiej inspiracji dzieła tego teologa i filozofa, jednego z największych w wieku XIX, módlmy się o jego rychłą beatyfikację.


Przeczytano 4422 razy

11, (2) 1999 - Wakacje



polski  english  deutsch  française Dodaj stronę do ulubionych! 
filipini Gazeta parafialna - 'Rodzina Parafialna'
 

Copyright 2003-2011 © Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri i parafia pw. NMP Matki Kościoła - Poznań-Świerczewo
statystyka Valid XHTML 1.0! Valid CSS!
Kalendarz
Czytania
Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri - Poznań
Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri - Poznań - Świerczewo
Siemens Centrale telefoniczne