Dziś jest Sobota, 23 września 2017
św. Pio z Pietrelciny, pr. wspomn. obow.
Czytania:
1 Tm 6, 13-16; Łk 8, 4-15
Gazeta parafialna

Teologia

"Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie"(Łk 2,7)

kl. Janusz Dopierała C.Or.

Z Ewangelii według św. Mateusza wiemy, że Dziecię Jezus nawiedzili Magowie, których zwyczajowo zwiemy Mędrcami lub Trzema Królami. Być może byli astrologami albo uczniami Zaratustry czy też jakiejś innej ideologii, sprzecznej z chrześcijaństwem. Nie wiemy jednak zbyt dużo o szczegółach związanych z ich pobytem u Pana Jezusa. Ewangelia nie podaje ilu ich dokładnie było. Nie potrafimy też ściśle określić po jakim czasie od narodzenia Pana Jezusa nastąpiła ich wizyta. Ewangelia nie podaje, co działo się z Magami, gdy wrócili do swojej ojczyzny. Późniejsza tradycja, jako dopowiedzenie świadczące o żywym zainteresowaniu kwestią Mędrców, nie jest co do tych szczegółów jednoznaczna. Z pewnością jednak wszystko, co wiemy o Magach, pozwala odczytać zasadniczy sens ich wyprawy.

Ewangelista odsłania nam to wydarzenie zaświadczając, że owi mężowie, reprezentanci świata religii pogańskich, prowadzeni Gwiazdą ujrzaną na niebie, udali się ze Wschodu do Jerozolimy. Na drodze ich podróży stanął Herod, który, planując zgładzić Nowonarodzonego Mesjasza, Króla Izraela, swojego potencjalnego politycznego rywala, przynaglił ich nawet, by odnaleźli Go, oddali Mu pokłon i w drodze powrotnej donieśli, gdzie znajduje się Dziecię Jezus. Wtedy i on - jak zapewniał - mógłby złożyć Mu swoje uszanowanie. Trzej, już według tradycji, Magowie rzeczywiście oddali hołd Jezusowi i złożyli swe dary: złoto, kadzidło i mirrę, symbole najwyższego uznania. Ostrzeżeni jednak we śnie przez anioła, że Herod uknuł spisek i chce zabić Dziecię, inną drogą powrócili do swej krainy, prawdopodobnie do Persji. Nie wiemy jak spędzili resztę życia. Istnieją legendy, które czynią z Magów nawet biskupów i męczenników. Przekaz św. Mateusza, choć oszczędny w szczegółach i komentowany legendarnymi dopowiedzeniami, zawiera zasadniczy teologiczny sens: Magowie udali się do Jezusa jako przedstawiciele świata pogańskiego, aby uznać Jego Boską Potęgę. Niezależnie od tego ilu ich było, jakie imiona nosili, niezależnie od tego jak wytłumaczymy prowadzenie ich przez gwiazdę (konsekwencja zbliżenia się Jowisza i Saturna w 7 roku przed Chrystusem?; kometa Halleya?), niezależnie o jakie szczegóły byśmy się zatroszczyli, musimy przyjąć zasadniczą myśl Ewangelii, iż przybyli kierowani cudownym znakiem na niebie. Gwiazda ta istotnie musiała być cudowna, skoro porzucili pogański świat i wyruszyli za nią w nieznane i ku Nieznanemu.

Idąc za tą Gwiazdą Mędrcy przybyli do miejsca ubogiego. Czym bowiem mogła przyjąć ich Święta Rodzina? Oni nie mieli przecież nic! Byli w drodze. Tymczasem Magowie "upadli przed Nim na twarz i oddali Mu pokłon" (Mt 2,11). Tytuły im przypisywane świadczą o tym, że byli to, jakbyśmy ich dziś określili, "światowcy", ludzie zamożni, wierni wierzeniom pogańskim. Wiedzieli więc doskonale przed kim należy paść na twarz. W owych czasach taki gest był wykonywany tylko przed władcami albo przed bóstwami w świątyniach. Musieli więc Jezusa uznać za kogoś ważnego w ich życiu: za króla. Ale jak tacy "światowcy" mogli ujrzeć Kogoś tak wielkiego, w tak nędznych okolicznościach? Czyż mogli spodziewać się czegoś dobrego z Galilei? Nie jest wykluczone, że otrzymali jakieś nadprzyrodzone oświecenie, w jakiejś mierze symbolizowane przez Znak na Wschodzie. Zastanawiające jest, że kierowali się Gwiazdą, która "szła przed nimi". Dziś powiedzielibyśmy: Bóg, który stał się człowiekiem, w nadprzyrodzony sposób zaprosił na spotkanie także ich, pogan. W przybyciu Magów Ewangelia widzi pierwociny narodów, które przyjmą Dobrą Nowinę zbawienia. Kościół więc nazwał to wydarzenie Epifanią, czyli ukazaniem szerokiego zasięgu Misterium Wcielenia. Bóg bowiem przyszedł, aby odkupić nie tylko garstkę Izraelitów, lecz całą ludzkość. W świetle Objawienia Pańskiego zrozumiała staje się późniejsza działalność misyjna św. Pawła wśród pogan. Mędrcy, przybywając nie jako Izraelici ani żyjący proroctwami Starego Przymierza, zachęcają nas do głębszej refleksji nad Narodzeniem Jezusa jako Zbawiciela. Ewangeliczna zapowiedź rozszerzania się chrześcijaństwa dla Polski urzeczywistniła się przez chrzest w 966 roku. Ale prawie dziesięć wieków wcześniej Magowie reprezentowali nas przy żłóbku…

Objawienie Pańskie poucza nas, że wobec Narodzenia Pańskiego nie można przejść obojętnie. Jak widać, nawet poganie zmierzali ku Jezusowi Chrystusowi, ponieważ i w ich sercach kryje się pragnienie szczęścia. Jest nim zrozumienie świata, zrozumienie własnego losu i życie wieczne. Oddawszy hołd nowonarodzonemu Królowi Żydowskiemu uznali, że On może nadać sens ich istnieniu i wyprowadzić ku życiu, które oznacza znacznie więcej niż dotąd przypuszczali. Mesjańskie światło gwiazdy Dawida (por. Lb 24,17; Ap 22,16) kazało im szukać w Jerozolimie króla narodów i uznać tam Jego wyższość. Oznacza to tym samym, że poganie muszą przyjąć od Żydów obietnicę mesjańską, przekazaną przez Stary Testament, aby zostali włączeni do Narodu Wybranego. Uzyskują bowiem wtedy, jak powie św. Leon Wielki, godność izraelską (israeliticam dignitas) i mogą żyć Dobrą Nowiną. Postawa Magów odsłania nam, że oto dla wszystkich narodził się Jezus jako Mesjasz Izraela, Syn Boży i Zbawiciel, który przyszedł na świat z Maryi Dziewicy, córki Izraela - i to Ona najpełniej ukazuje Pana. Trzeba więc pójść do Niego…

Prowadzeni Światłem z Wysoka, pospieszyli z podarunkami potwierdzającymi ich królewskie postrzeganie Dziecięcia. Dzięki Magom Bóg wyjawił, że kiedyś zapuka również do mojego serca, bo jako Odkupiciel narodził się również dla mnie. Darczyńcy zapowiedzieli, że kiedyś i ja, poszukując swego Pana i chcąc oddać Mu pokłon, udam się do Jezusa leżącego w żłobku. Dlatego każdego roku wspominamy symbol Gwiazdy Betlejemskiej. Jego treść jest zawsze ta sama: Pójdź do Jezusa! Możemy dostrzec to Światło zapewne dlatego, że Bóg chce zobaczyć się z nami przy żłóbku. Nawet, gdy jesteśmy przeciwko sobie i przeciwko Niemu, i przestajemy już być ludźmi. Bóg również wtedy sprawia, że widzę w swym sercu Gwiazdę Betlejemską, prowadzącą do Jezusa Chrystusa, który po to się narodził, aby przez swoją Ofiarę odmienić nasze życie i zjednoczyć nas z Ojcem. Pisząc na drzwiach swojego domu inicjały imion Mędrców (K+M+B), mam świadczyć, że za wszelką cenę oddaję hołd Jezusowi i chcę, jak w tradycji o Mędrcach, aby Jezus żył we mnie na zawsze. Trzeba więc iść jak Mędrcy: drogą pokory, umartwienia, uniżenia. Trzeba pójść do Jezusa, dając złoto na znak oddania wszystkiego, mirę na znak umartwienia i kadzidło na znak żarliwej modlitwy. Trzeba pójść do Jezusa, aby z rąk Maryi przyjąć Go do swego serca i adorować, i powrócić już inną drogą…


Przeczytano 4076 razy

13, (4) 1999 - Boże Narodzenie



polski  english  deutsch  française Dodaj stronę do ulubionych! 
filipini Gazeta parafialna - 'Rodzina Parafialna'
 

Copyright 2003-2011 © Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri i parafia pw. NMP Matki Kościoła - Poznań-Świerczewo
statystyka Valid XHTML 1.0! Valid CSS!
Kalendarz
Czytania
Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri - Poznań
Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri - Poznań - Świerczewo
Siemens Centrale telefoniczne