Dziś jest Środa, 20 września 2017
św. mm. Andrzeja Kim Taegon, pr., Pawła Chong Hasang i tow. wspomn. obow.
Czytania:
1 Tm 3, 14-16; Łk 7, 31-35
Gazeta parafialna

Rozmaitości

Przypadki Ojca Atanazego Gałązki

Jan Andrzej Kruchtowicz

Ojciec Gałązka i obalanie autorytetów.

W autobusie linii 76 o. Atanazy spotkał jednego ze studentów wpadających od czasu do czasu na spotkania akademickie. Ściśnięci jak śledzie w beczce podnosili się wzajemnie na duchu, przywołując starego Hegla i jego tezy o wolności jako zrozumieniu konieczności, w tym wypadku konieczności remontu ul. Hetmańskiej. Nagle za oknem mignęła im wielka drewniana tablica, na której ktoś napisał sprayem: "Nie ma autorytetów poza tobą samym".

"I co ojciec na to?" - spytał współtowarzysz o. Atanazego.

"To zabawny paradoks" - odparł o.Atanazy - "Jak bowiem wielkim autorytetem musi czuć się się człowiek, który autorytatywnie obala wszystkie inne?".


Ojciec Gałązka i mistyka ogrodów.

- Jakież to w istocie pobożne zajęcie - ogrodnictwo - rozmarzył się o. Gałązka, wdychając z rozkoszą zapach świeżo skoszonej trawy.

- Pobożne? - zdziwił się jego rozmówca.

- Przecież to Bóg, zakładając ogród Eden, był pierwszym ogrodnikiem, każdy następny powtarza tylko Jego pracę. Żebyż tylko ludzie zdołali zrozumieć mistyczny sens swej pracy!


Ojciec Gałązka i wolny kraj.

Dziewczynki miały po pięć lat. Doskonale radziły sobie w czasie przyjęcia, korzystały ile wlezie z zaaferowania dorosłych, zagospodarowując każdą wolną przestrzeń dla zabawy. W końcu postanowiły swe zabawowe doświadczenia przelać na papier: mama Marty musiała przerwać przygotowywanie kolacji, by dać im papier i kredki. Gdy już wygodnie usadowione na schodach jęły się rysowania, nieoczekiwanie pojawiły się różnice natury estetycznej. Gdy Weronika przekonywała Martę, że należy rysować tak a nie inaczej, ta ucięła dyskusję: "Wiesz co ci powiem Weronika? To jest wolny kraj i każdy rysuje jak chce!"

Przysłuchujący się dyskusji dorośli wybuchnęli śmiechem.

- To znamienne - rzucił na to o.Atanazy - Nawet dzieci błyskawicznie przyswajają sobie sens wolności. Do odpowiedzialności będą jednak musiały dorosnąć.


O. Gałązka i piwny argument.

Po załatwieniu najpilniejszych spraw w kurii, o. Atanazy udał się do śródmieścia by pobuszować po tamtejszych księgarniach. Zbliżało się południe, słońce grzało, więc dla pokrzepienia o.Atanazy wstąpił "Pod Anioła" na filiżankę kawy i pyszne kokosowe ciasteczko. Ciemne kawiarniane wnętrze kawiarni świeciło jeszcze pustkami i tylko przy otwartym oknie siedziało dwóch młodzieńców, sącząc z wolna ciemne, irlandzkie piwo. Na widok o.Atanazego obaj poderwali się z miejsca i rzucając serdeczne "Szczęść Boże", zaprosili do stolika. Byli to dwaj przyjaciele: Krzychu Nowak i Robert Orzeszko, dawni lektorzy dziś kończący studia studenci politechniki. Po powitalnej słownej szarpaninie, po krótkiej dyskusji o pogodzie i zakupionych właśnie przez chłopaków książkach o.Atanazy rzucił niewinnie: "Dawno cię Robert nie widziałem", na co Krzychu wyjaśnił nie bez ironii: "Bo on proszę Ojca potrzebuje dużo świeżego powietrza i mszy wysłuchuje przed kościołem".

Robert spojrzał tylko z ukosa na przyjaciela, zaś o. Atanazy stwierdził: "Jeśli chcesz uczestniczyć we mszy, a pozostajesz na zewnątrz kościoła to tak, jakbyś chciał się napić piwa i poprzestał na zanurzeniu ust w pianie: ani skosztujesz smaku, ani nie zaspokoisz pragnienia".


O. Gałązka i grzesznik.

Pan Kapuściński był cichym, skromnym i pobożnym człowiekiem. Co dzień rano uczestniczył we mszy świętej, co dzień przystępował do komunii świętej, a jeśli mu czas pozwalał wpadał kilka razy w tygodniu na któreś odprawiane właśnie popołudniowe nabożeństwo. Którejś niedzieli spotkali się z o. Atanazym przed kościołem.

- Pewnie trudno się było dziś panu skupić na mszy, widziałem od ołtarza, że stojące obok pana dziewuszki z siódmej klasy ciągle się wierciły i gadały - stwierdził o.Gałązka.

- A wie ojciec, nawet byłem tym mocno zgorszony i chciałem je ofuknąć, że obrażają Boga swoim zachowaniem - odparł z łagodnym uśmiechem pan Kapuściński - Ale przyszła mi myśl: "kimże ty jesteś, codziennie obrażający Boga swymi grzechami, by napominać dziewczęta, których jedyną winą jest tylko pustota i bezmyślność?" Dlatego też nie odezwałem się ani słowem.

- Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie masz grzechu - pomyślał o.Atanazy.


Przeczytano 3862 razy

11, (2) 1999 - Wakacje



polski  english  deutsch  française Dodaj stronę do ulubionych! 
filipini Gazeta parafialna - 'Rodzina Parafialna'
 

Copyright 2003-2011 © Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri i parafia pw. NMP Matki Kościoła - Poznań-Świerczewo
statystyka Valid XHTML 1.0! Valid CSS!
Kalendarz
Czytania
Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri - Poznań
Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri - Poznań - Świerczewo
Siemens Centrale telefoniczne