Dziś jest Środa, 20 września 2017
św. mm. Andrzeja Kim Taegon, pr., Pawła Chong Hasang i tow. wspomn. obow.
Czytania:
1 Tm 3, 14-16; Łk 7, 31-35
Gazeta parafialna

Teologia

"A to będzie znakiem dla was" - podstawowa lekcja dialogu

Ks. Tadeusz Badura C.Or.

Anioł objawił pasterzom: "A to będzie znakiem dla was: znajdziecie Dziecię owinięte w pieluszki i położone w żłobie. Pasterze wielbili Boga za wszystko, co widzieli i słyszeli i jak im to zostało objawione" Łk. 2,12.20. Wielce wymowne to wydarzenie dla pasterzy betlejemskich zostało i nam przekazane w Ewangelii. Wpatrzeni w żłóbek betlejemski, wsłuchani w Radosną Nowinę o narodzeniu Jezusa, spróbujmy wejrzeć sercem głębiej w to Boże przesłanie, które ciągle jest żywe i ciągle pełne mocy przemieniającej ludzkie serca.

Święta Rodzina wyrwana zarządzeniem cezara z rodzinnego Nazaretu wchodzi między obcych ludzi, choć w rodowym miejscu, skąd wyszli kiedyś ich przodkowie. Zmęczeni uciążliwa podróżą, tym bardziej, ze niewiasta jest brzemienna, nie znajdują miejsca. Przyjęcie ich oznacza kłopoty, uciążliwości i niepokój. Najłatwiej rozwiązać problem w pierwszym egoistycznym odruchu niechęci - nie ma miejsca. Dlatego Jezus rodzi się w ciszy betlejemskiej groty i nocy, ale rodzi się, aby wejść między ludzi. Przychodzą pasterze, aby zobaczyć cud narodzin, cud Nowego Człowieka. Przychodzą Mędrcy z królewskim pokłonem. Chce przyjść i Herod, ale przed nim trzeba strzec to Dziecię, bo jest Ono dla niego zagrożeniem.

Co można więcej zobaczyć w betlejemskim żłobie?

Bezbronne i bezradne dziecię, nad którym z miłością pochyla się matka i która po bólach rodzenia pełna jest radości i miłości odkrytej w sobie przez to dziecię. To jest największy i jedyny dar tego dziecięcia dla matki, która nie przeczuwała, że jest zdolna do takiej miłości i którą będzie odkrywała przez cale swe życie. Codzienny Boży cud natury, który przeżywa każda matka, każdy ojciec. Z radością wpatrują się w ten cud nowego człowieka, wsłuchują się w każdy oddech, niepokoją się każdym zakwileniem, z rozczuleniem wpatrują się w głębokie i niepojęte spojrzenie swego dziecka. Radość niezmierna połączona od razu z niewyraźnym jeszcze niepokojem; kim będzie to dziecię?

Radość dawania, niepokój czuwania, trud wychowania, zagadki odczytywania, czego ono pragnie, umęczenie posługiwaniem przeplatają się stale i rozciągają się na dni, miesiące i lata, są osłodzone pierwszym uśmiechem szczęścia, pierwszym słowem, pierwszym krokiem. Zaiste przedziwne jest układanie mozaiki życiowej nowego człowieka. Układanie nie planowe, z zamysłem, ale spontanicznie, znienacka, instynktownie, sercem szukając sposobu dopasowania przeróżnych kamieni życiowych - pięknych, gładkich, ale i chropowatych, czasem ostrych jak nóż, ale wszystkich drogocennych i koniecznych. Żadnego nie można, nie wolno odrzucić, bo zostanie dziura - rana, długo, czasem przez cale życie krwawiąca.

Razem z tym budowaniem nowego człowieka płynie potok słów - pytań, pytań o prawdę: Co to jest, po co, skąd to, dlaczego, nie można, to dlaczego, jeżeli tak, to dlaczego...? Tej wymianie słów, pytań i odpowiedzi towarzyszy wzajemna obserwacja, wpatrywanie się w siebie i podpatrywanie, jak to jest, jak powinno być. czy to jest prawda. Zwłaszcza dziecko sprawdza, czy te odpowiedzi, które otrzymuje od rodziców są zgodne z tym, jak oni postępują i jak się zachowują.

A gdy to wpatrywanie, wsłuchiwanie się osłabnie, stępieje, gdy pojawiają się nieuwaga i zmęczenie, i pojawia się dysonans, w tej mozaice widać coraz więcej dziur i wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, lub są one zbywane. A wiec coraz mniej pytań jest stawianych. Pojawia się milczenie, które jest znakiem wielkiego zranienia, znakiem nieufności. Tak kończy się pierwszy okres dialogu najpiękniejszego, prawie niemożliwego do odbudowania.

Każdy z nas nosi w sobie tę tęsknotę, aby być zauważanym, wysłuchanym, branym na serio, aby usłyszeć prawdę, tęsknotę za tą cudowną wymianą i harmonią wieku dziecięcego. A jeżeli jestem trudnym partnerem dialogu, prawie czasem niezdolnym do niego, to dlatego że we mnie jest dużo dziur ran, ciągle krwawiących, które osłaniam, by nikt nie dotknął, by nie zabolało jeszcze bardziej.

Pamiętajmy o tym, gdy nie możemy się porozumieć, gdy nie możemy nawiązać dialogu między sobą.


Przeczytano 3721 razy

05, (4) 1997 - Boże Narodzenie



polski  english  deutsch  française Dodaj stronę do ulubionych! 
filipini Gazeta parafialna - 'Rodzina Parafialna'
 

Copyright 2003-2011 © Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri i parafia pw. NMP Matki Kościoła - Poznań-Świerczewo
statystyka Valid XHTML 1.0! Valid CSS!
Kalendarz
Czytania
Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri - Poznań
Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri - Poznań - Świerczewo
Siemens Centrale telefoniczne