Dziś jest Sobota, 20 stycznia 2018
dzień powszedni
Czytania
Hbr 8, 6-13; Mk 3, 13-19
Gazeta parafialna

Teologia

Dziękujemy Ci, że jesteś nam Ojcem!

Ks. Tadeusz Badura C.Or.

Spotkanie Ojca świętego z młodzieżą świata i Francji w Paryżu ciągle wzbudza wielkie zainteresowanie w świecie. Nieustannie zadawane jest pytanie, co jest przyczyna popularności Papieża wśród młodzieży, co jest źródłem wzajemnego zrozumienia i zaufania: Ojca świętego wobec młodzieży i młodzieży wobec Ojca Świętego. Jedną z najpoważniejszych odpowiedzi znajduje francuski dziennikarz, doskonale znany z czasów swej pracy w Polsce, Bernard Margaritte. Wśród mnóstwa plakatów niesionych przez młodzież zauważył szczególny napis: "Dziękujemy Ci, że jesteś nam Ojcem".

To wyznanie wypłynęło z serc młodzieży. Zdradza ono dwie rzeczy. Po pierwsze obnaża klęskę wychowawcza rodziców, którzy należeli do tego pokolenia lat sześćdziesiątych, które dokonało rewolucji moralnej, strajkując na uniwersytetach i protestując w tamtych latach, pragnąc wyzwolić się z pęt moralnych ówczesnego społeczeństwa. Tamto pokolenie dążyło do wolności niczym i nikim nie skrępowanej. Podporządkowali się tylko jednemu dążeniu - do dobrobytu materialnego, który umożliwia pełne korzystanie z wszelkich przyjemności. Te jedyne wartości i takie przekonanie przekazywali swoim dzieciom, które dziś stanowią to pokolenie stające tak tłumnie przy Papieżu. Ale ono nie mogło na długo wypełnić serc młodych ludzi. Odzywa się w nich tęsknota za czymś pełniejszym, nadającym życiu głębszy sens. To jest druga cześć prawdy wyłaniająca się z tego młodzieżowego wyznania, które zostało przez nich umieszczone na transparentach.

Wspomniany dziennikarz. Bernard Margaritte, zauważył w czasie swej dziennikarskiej pracy w Stanach Zjednoczonych wielki zwrot młodzieży ku duchowości i religijności. Tłumy młodzieży na wykładach-katechezach, kościoły akademickie nie mogące pomieścić wszystkich chętnych uczestników, duże sale wykładowe na uczelniach, zamieniane w soboty i niedziele na kaplice. Spotkania Ojca świętego z młodzieżą, w Stanach Zjednoczonych kilka lat temu i to tegoroczne w Paryżu, potwierdzają ten wielki głód i tęsknotę młodzieży za inną treścią życia. Papież nieomylnie odczytuje te pragnienia młodych serc i odpowiada z wielkim zaufaniem, wskazując z wielką miłością nową drogę i nowy kierunek. Wskazuje na jedynego Przewodnika dla człowieka, który (luka do jego serca pytaniem, gdzie mieszkasz, bo chce poprowadzić go ku życiu pełniejszemu, bo chce zaspokoić tęsknotę jego serca.

Ku zadziwieniu świata - młodzież te słowa rozumie. Czuje to pragnienie serca Ojca Świętego, jego wielką miłość i Jego wielką troskę, by przekazać młodym ludziom Chrystusa. Młodzież czuje, że Papież chce podzielić się z młodym człowiekiem, często zdezorientowanie poszukującym, największym skarbem i największą wartością swego serca. Młodzi odczytują Go bezbłędnie i odpowiadają z wielką ufnością i wdzięcznością: dziękujemy Ci, że jesteś nam Ojcem.

Papież odczytuje tęsknotę ich serc, często przez nich nie rozumianą, a która często popycha ich w niewłaściwych kierunkach. Ale gdy im ktoś podpowie prawdziwie, wskaże ten właściwy kierunek, choć trudny, doda odwagi, tym bardziej, gdy sam idzie na przedzie - wtedy całym sercem idą za nim i są najgłębiej przekonani, że tylko Ojciec może okazać taką troskę.

Każdy człowiek i każde społeczeństwo kroczy swoją własną drogą życia i historii. Niemniej jednak, każdy ma dar obserwacji i widzi sukcesy i błędy innych. Osiągnięcia innych mobilizują, ale błędy wzywają do szczególnego zastanowienia się i rozważnego unikania przykrego doświadczenia innych.

Nam również grozi podobne niebezpieczeństwo, które wcześniej stało się udziałem zachodnich społeczeństw i bardzo wielkich tragedii wielu, wielu rodzin. Przychodzi ono nie w sposób tak radykalny i nagły, jak rewolucja moralne lat sześćdziesiątych, ale sączy się stopniowo, prawie niepostrzeżenie w nasze życie z reklam, telewizji, magazynów ilustrowanych, sztucznie tworzonych legend-idolów. Skutki tego w dalszej perspektywie są jednak podobne, przynoszące pustkę, która musi zostać zapełniona albo przez treści destrukcyjne, przynoszące tragedię, albo przez kogoś, kto działa w duchu Papieża.

Nam zagraża inne, bardziej realne niebezpieczeństwo, na etapie naszych warunków życia gospodarczego, które dotyka już dziś bardzo boleśnie nasze rodziny, szczególnie dzieci i młodzież.

Kilka lat temu zadawałem kolejno trzem rocznikom klas VIII, po katechezach o przygotowaniu do życia w małżeństwie i rodzinie, pytanie, na które odpowiadali anonimowo: jakbym wychowywał samego siebie, będąc na miejscu swoich rodziców? Odpowiedzi były zaskakujące i bardzo zastanawiające. W ogromnej większości, bo aż ponad 70%, można było je streścić w dwóch punktach: poświęcałbym więcej czasu swym dzieciom i byłbym bardziej konsekwentny w swych wymaganiach. Wydaje się, że elementem łączącym obydwa punkty -jest brak czasu.

Powszechnie narzekamy na brak czasu. Praca po kilkanaście godzin na dobę, dodatkowe zajęcia, interesy, tysiące spraw na głowie, czynią nas swoimi niewolnikami i wyciskają z nas wszystkie siły. Nawet wolne soboty i niedziele są wypełnione zajęciami, na które nie było czasu w ciągu tygodnia, a które zostają chyba nawet świadomie zepchnięte na te dwa wolne dni. Nie potrafimy odpocząć, bo zawsze jest coś do zrobienia. Odczuwamy coś jakby poczucie winy, że pozwalam sobie na chwilę bezczynności, a tu tyle jest do zrobienia. (Odsyłam Czytelnika do artykułu "Pójdźcie i odpocznijcie nieco" - "Rodzina Parafialna" nr 3/97, w którym przypomniane jest, że odpoczynek jest obowiązkiem sumienia.)

Najbardziej cierpią z powodu braku czasu dzieci. Pozostają same przez całe dni ze swoimi sprawami, troskami i problemami. Do kogo mają pójść z nimi, aby opowiedzieć, podzielić się, zapytać... Wróciwszy do domu, padasz ze zmęczenia, nie masz na nic siły, a tu opadają cię dzieci, jedno przez drugiego, ze swoimi dziecięcymi problemami i pytaniami. A ty? Poczekajcie; dajcie odsapnąć; może jutro; dosyć na dzisiaj, marsz do łóżka. A jutro.... jutro to samo. Dla dzieci staje się jedno jasne, ale i niewyobrażalnie bolesne: ja nie jestem ważny, ważniejsza ode mnie jest dla rodziców - praca. Nie jestem, nie jesteśmy kochane. Tak, to jest właśnie wniosek dziecka - nie jestem ważny, rodzice nie mają dla mnie czasu, nie jestem kochany. A nie jest zrozumiały dla niego twój argument, że to dla niego tak ciężko pracujesz, żeby miał lepiej. Związane z brakiem czasu jest brak konsekwencji: obiecujesz coś i nie dotrzymujesz słowa, odkładasz na jutro, zapowiadasz pomoc, okazujesz stanowczość, ale chwilowo, za niegrzeczne zachowanie, a potem zapominasz, machasz ręką... A skutek - wiele wrzasku, zdenerwowania, bezsilności, albo też rzemień, kabelek do pomocy, co jest przez dziecko rozumiane jako wielka niesprawiedliwość. A mogłoby być zupełnie inaczej, gdybyś miał chwilę czasu i siły, aby wysłuchać, wytłumaczyć, dopilnować.

Są jeszcze inne konsekwencje "braku czasu". Pozostaje w tobie często nieuświadomione poczucie winy wobec dziecka, że nie dałeś mu siebie, nie poświęciłeś mu czasu. Chciałbyś mu to jakoś wynagrodzić. Dlatego wybierasz najgorsze rozwiązanie Spełniasz wszystkie jego zachcianki, chcesz zrekompensować brak czasu większym kieszonkowym. Dziecko nie jest aniołkiem, potrafi to wykorzystać. Ten młody człowiek pójdzie w swej samotności na ulicę, gdzie mając pieniądze, znajdzie zawsze kolegów i uznanie u nich oraz mnóstwo pomysłów na urozmaicenie czasu wolnego, niekontrolowanego przez rodziców. Gdy skarżą się wychowawcy w szkole na trudności z twoim dzieckiem, a może policja przyprowadzi go domu, to niedowierzanie, zaskoczenie, pierwsza tragedia... Badania socjologiczne i kroniki kryminalne potwierdzają tę bolesną prawdę, że wielu przestępców wywodzi się z rodzin, w których rodzice nie mieli czasu i rekompensowali to zwiększonym kieszonkowym.

Czasem uzasadnienie znajdujesz w innym argumencie: "Ja miałem w dzieciństwie ciężko, niech moje dziecko ma wszystko, czego zapragnie". Te niebezpieczeństwa są szczególnie groźne, gdyż nie wydają się natychmiast takie niebezpieczne, ale także dlatego, że dobrych rad nie chcemy słuchać, bo zakwestionowałyby nasze własne usprawiedliwienia.

Na szczęście, w naszej rzeczywistości różne i liczne grupy młodzieżowe, pielgrzymki, a nade wszystko spotkania z Ojcem Świętym podczas Jego nawiedzenia Ojczyzny wskazują, że jest bardzo wiele młodzieży, która otrzymała w rodzinie mocny fundament dla swojego życia. Bardzo wielu młodych ludzi wie i czuje, że są skarbem i darem dla swych rodzin i dla narodu, wie i czuje, że to jest dla nich zobowiązaniem i zadaniem, tej pokładanej nadziei nie zawieść.


Przeczytano 3888 razy

05, (4) 1997 - Boże Narodzenie



polski  english  deutsch  française Dodaj stronę do ulubionych! 
filipini Gazeta parafialna - 'Rodzina Parafialna'
 

Copyright 2003-2018 © Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri i parafia pw. NMP Matki Kościoła - Poznań-Świerczewo
statystyka Valid XHTML 1.0! Valid CSS!
Kalendarz
Czytania
Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri - Poznań
Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri - Poznań - Świerczewo
Siemens Centrale telefoniczne